Skok

„Wyskoczymy dziś na obiad?”
– spytał nagle, choć nieśmiało.
Stała sztywno niczym kłoda.
Zaskoczenie ciągle trwało.

„Taka, wiesz, odskocznia” – dodał.
Stres się wkradał do jej głowy,
jednak poszła. Była młoda.
Pili napój wyskokowy.

Wyskok udał się wspaniale,
skoczkiem był ten chłopak w końcu.
Miał w tym wprawę, istny talent –
skok w bok zrobił po miesiącu.