Osad wiersz

Osad

Mknąc przez pole całkiem bosa,
tak beztrosko, z różą w dłoni,
zawołałam z werwą: „O, sad!”,
gdy ujrzałam rząd jabłoni.

Zapał zniknął w jabłek stosach,
bo się bliżej im przyjrzałam –
widniał na nich pleśni osad
i robaków cała chmara.

Kto orzekał o ich losach?
Moja róża też przygniła.
Wyszeptałam z żalem: „O, sad
To nie pole, lecz mogiła”.