Dlaczego Gombrowicz znalazł się w kanonie literatury polskiej?
Nazywany mistrzem zrywania masek, uznawany za tego, który najpełniej w literaturze opisał grę i teatralność relacji międzyludzkich, ale i niezwykle kontrowersyjny i buntowniczy – Witold Gombrowicz znajduje się w kanonie polskiej literatury. Nie wszystkim to odpowiada i nie wszyscy to rozumieją. Bo w końcu czy można wyczytać coś wartościowego z tych absurdalnych historii, pisanych zazwyczaj dziwacznym językiem i aż nadto przepełnionych groteską oraz parodią? Najwyraźniej można. Jak się okazuje, naprawdę wiele. Bo sam śmiech, który jest niemal nieodłącznym elementem podczas czytania dzieł tego pisarza, nie mógł być przecież czynnikiem, który zadecydował o jego miejscu w kanonie.
Kilka słów o życiu Witolda Gombrowicza
Gombrowicz urodził się w 1904 roku w rodzinie szlacheckiej. Literaturze poświecił się dopiero w 1933 roku po udanym debiucie, jakim był zbiór groteskowych opowiadań Pamiętnik z okresu dojrzewania. Przypadkiem lub nie, gdy wybuchła druga wojna światowa, wyjechał do Argentyny, gdzie jego pobyt przedłużył się aż do 24 lat. Po powrocie do Europy zaczął zyskiwać popularność, którą zresztą nie zdążył się za długo nacieszyć. Kilkakrotnie był nominowany do Nagrody Nobla; w 1968 przegrał tylko jednym głosem. Kolejnego rozdania nagród już nie dożył. Astma dopilnowała, by ostatecznie nie zdobył wygranej, która wreszcie miała mu zostać przyznana.
Jednym z najważniejszych haseł pisarza, bez którego trudno zrozumieć jego dzieła, jest „forma”. Oznacza wszelkie schematy i konwencje, które jednostka przyjmuje jako wzór zachowania. Są one narzucane człowiekowi z zewnątrz i przyjmowane przez niego jako własne, gdyż według Gombrowicza zawsze musimy wyrażać się w jakiejś formie. Hasło to nie jest tylko częścią utworów pisarza – to coś, z czym stykamy się na co dzień i z czym nierzadko próbujemy walczyć, zmęczeni wieczną grą pozorów i sztucznością.

Witold Gombrowicz (źródło)
Ferdydurke – postrach uczniów… i nauczycieli
Od czego zatem zacząć próbę odpowiedzenia sobie na pytanie tytułowe? Chyba najlepiej od postrachu nie tyle uczniów, co nauczycieli, czyli lektury szkolnej, przez którą nie każdy jest w stanie przebrnąć. Mowa oczywiście o Ferdydurke, utworze, w którym Gombrowicz
z niezwykłym wyczuciem operuje humorem i absurdem, co sprawia, że nie sposób się nie śmiać podczas lektury.
Pisarz wyszydza przykładowo system oświaty w Polsce, uznając go za przestarzały i ograniczający. Znany wszystkim fragment lekcji języka polskiego i słynne wmawianie, że „Słowacki wielkim poetą był” doskonale pokazują, jak schematycznego myślenia uczy się w szkołach. Bo nie chodzi przecież o wzbudzenie realnego zachwytu nad twórczością wieszcza, a o podanie suchej, dogmatycznej prawdy, którą należy zapamiętać i nic poza tym.
Nauczyciele boją się Gombrowicza, bo on najzwyczajniej ich wyśmiewa, szydzi z ich przesadnej poprawności i nawołuje do buntu. A uczniowie? Z jednej strony powinni zaakceptować, że mają lekturę do opracowania, skoro jest w kanonie, z drugiej zaś niekoniecznie, bo przecież pisarz właśnie do tego namawia – do przeciwstawienia się narzucanym formom, mówienia głośno: „nie, nie zgadzam się z tym”. Już sam fakt tylu kłopotów związanych z tą książką mówi nam, że coś naprawdę istotnego musi kryć się w jej środku.

kadr z filmu Ferdydurke, reż. Jerzy Skolimowski (źródło)
Walka z formą u Gombrowicza
Patrząc na całość, utwór jest jedną wielką walką z formą. Już cała jego nadzwyczajna budowa łamie wszelkie schematy. Bo w końcu autorzy nie na co dzień wprowadzają w środku książki kilka oddzielnych rozdziałów, może i pozostających w tematycznym związku, lecz zupełnie rozdzielających główny fabularny tok. A do tego, jak się zdaje, jeszcze bardziej absurdalnych niż cały utwór.
Co najlepsze, autor-narrator sam podkreślił, iż świadomie umieścił obie „wtrącone” części. Walkę z formą prezentuje w Ferdydurke główny bohater, Józio, który przez cały czas jest bombardowany narzucanymi mu z góry rolami. Początkowo zostaje zmuszony przez profesora Pimko do wcielenia się w młodszego o siebie o kilkanaście lat ucznia, a potem w zakochanego młodzieńca. Gdy udaje mu się od tego uciec, staje się mimowolnie „upupionym” siostrzeńcem, by w końcu, chcąc nie chcąc, grać romantycznego porywacza swojej kuzynki. Józio jednak nie poddaje się tak łatwo. Nieustannie próbuje wyjść z formy, obnażyć jej nieautentyczność i walczyć z nią na wszelkie sposoby, które oczywiście wywołują śmiech. Ale śmiech przez łzy, bo wniosek jest jeden: nie ma ucieczki od formy jak tylko w inna formę.
Trans-Atlantyk, czyli istne szyderstwo
Gombrowicz lubi szydzić. Szydząc, prowokuje nas do myślenia. I to nad problemami trudnymi, o których często wolelibyśmy nie rozmawiać. Dlatego niektórych jego utworów nie da się tak po prostu przeczytać, odłożyć na półkę i zapomnieć, zwłaszcza, jeśli dotyczą nas osobiście. Tak właśnie dzieje się w przypadku Trans-Atlantyku, czyli książki, z której można się trochę dowiedzieć o Polakach od tej drugiej strony.
Opowiadaczem wydarzeń jest… sam Witold Gombrowicz. Tym samym pisarz łączy ze sobą aż trzy konstrukcje osobowe – bohatera, narratora i autora dzieła. Choć jest to dość oryginalny zabieg, to zważywszy na całość książki i jej radykalny, nowatorski charakter, wcale nie powinno to dziwić. Zresztą między innymi właśnie to wyróżnia Gombrowicza wśród innych pisarzy – przeróżne zabiegi, modyfikujące typowy model fabularny.

Parodia patriotyzmu w Trans-Atlantyku
Akcja Trans-Atlantyku rozgrywa się w Argentynie podczas drugiej wojny światowej, czyli daleko od Polski, w której ma miejsce, jak wiadomo, istna tragedia. Ale to nie przeszkadza bohaterom, silnie naznaczonym cechami barokowych Sarmatów, rozprawiać nad wielkością i niezwykłością ojczyzny, która, wedle ich mniemania, wojnę wygra bez dwóch zdań. Patriotyzm jest dla nich mówieniem o Polsce dobrze i nic poza tym. Natomiast rolą pisarzy, tu Witolda, jest udowadnianie światu bohaterstwa, sławy i wielkości Polski poprzez wspominanie znanych Polaków; najlepiej zapomnieć o tym, że aktualnie toczy się wojna, którą ojczyzna przegrywa. Gombrowicz szydzi tutaj z pomyślunku Polaków na temat swojego kraju jako tego, który jest najlepszy na świecie. Bo w końcu dlaczego by nie sądzić, że skoro mieliśmy tylu geniuszy w naszej historii, to sami automatycznie do nich należymy?
Nawiązanie do baroku i romantyzmu
Trudno jest nam się pozbyć pozostałości po sarmatyzmie i Gombrowicz doskonale o tym wie. Już samym językiem utworu, przepełnionym wyszukanymi porównaniami, powtórzeniami, niedokończonymi wątkami czy anarchiczną składnią i fleksją nawiązuje do barokowej gawędy, oczywiście ją parodiując. Ale nie tylko barok jest w utworze na celowniku. Nie mogło tu zabraknąć też idei epoki romantyzmu, skumulowanych w ugrupowaniu Związków Kawalerów Ostrogi, którzy, ukryci w ciemnych piwnicach, spiskowali, cierpiąc bez sensu poprzez wbijanie sobie w skórę ostrogi; ból był czymś niezbędnym dla poprawy sytuacji polskiej. Pisarz przedstawia tu w krzywym zwierciadle typową dla Polaków skłonność do poświęceń, martyrologię oraz mesjanizm, ale i nieustannie nakręcaną atmosferę zagrożenia i niepokoju.
Widać zatem, że w całym utworze są poruszone ważne problemy związane z tradycją polską, ojczyzną i patriotyzmem. Ale choć nie są to przecież nowe tematy w literaturze, to jednak Gombrowicz potrafił je przedstawić za pomocą groteski i absurdu w tak przykuwający uwagę, prowokujący i zabawny sposób, że niepodobna ot tak zamknąć książkę i o tym wszystkim zapomnieć. A chyba o to właśnie chodzi.
Więcej o grotesce przeczytasz w artykule: Co to jest groteska?
Pamiętnik z okresu dojrzewania wypełniony absurdem
Wracając jeszcze do początków twórczości pisarza, warto przyjrzeć się nie tylko jego powieściom, ale i opowiadaniom z Pamiętnika okresu dojrzewania. Jak przystało na Gombrowicza, każde z nich jest wypełnione po brzegi (ale nie przesadnie) groteską, parodią i absurdem. I znów, śmiejąc się, myślimy, co za tą śmiesznością się kryje. A mimo krótkiej formy trochę jednak się kryje.

Zbrodnia z premedytacją, czyli o manipulacji i presji
Przykładem może być opowiadanie Zbrodnia z premedytacją, napisane w konwencji kryminalnej, co ma związek z rozpoczętą przez Gombrowicza w 1929 roku aplikacją i praktyką u sędziego śledczego, ale też fascynacją literaturą popularną. Głównym wątkiem jest dochodzenie analityka śledczego i jednocześnie narratora w sprawie potencjalnego morderstwa ojca pewnej rodziny.
Utwór ten można przykładowo czytać jako opowiadanie o manipulacji. Choć wedle medyka ojciec zmarł na serce, bohater-narrator, wchodząc w formę śledczego, uparł się, że denat został uduszony, mimo iż śladów po uduszeniu nie było. Co wcale mu to nie przeszkadzało – zaczął przepytywać domowników tak długo, dopóki każdy z nich pod wpływem presji i stresu nie wyznał wszystkich, nawet najmniejszych grzeszków, jakich dopuścił się ostatnimi czasy względem ojca. Każdy z nich tłumaczył się zawzięcie tak, jakby był winny, choć przecież tak właściwie nic nie zrobił.
Doskonale znamy tę gorzką prawdę, że jeśli ktoś bliski nam umrze, to zawsze będziemy szukać w sobie winy. Wykorzystywał ten fakt śledczy, który, skoro nie mógł nikomu wmówić prawdziwego morderstwa, manipulował i prowadził rozmowę tak, by każdy zrozumiał, że ma coś za uszami. Koniec końców wszyscy okazali się współwinni śmierci ojca, choć tylko mentalnie. Ale to wystarczyło: ostatecznie syn nie wytrzymał presji i… udusił ojca po śmierci, by doprowadzić do końca to śmiechu warte, ale niemożliwe psychicznie do zniesienia śledztwo. Jak można się domyślić, poszedł do więzienia tak naprawdę za nic. Mimo że zakończenie jest absurdalne i śmieszy, to jednak uzmysławia nam, jak bardzo człowiek czuje się w świecie niepewny oraz jak sprzeczne zachowania może z niego wydobyć manipulacja i presja.
Zwycięstwo formy i motyw śmierci
Poza problemem manipulacji można znaleźć w utworze typową dla Gombrowicza walkę z formą: bohater, choć nie to mu było w głowie, już na wstępie został zmuszony do opłakiwania ojca. Nie chciał grać żałobnika, ale sytuacja, a raczej żona zmarłego tego wymagała, dlatego, chcąc nie chcąc, całował ręce kobiety, modlił się i klękał przed ciałem. W końcu udało mu się uciec od tej formy, ale tylko dlatego, że przybrał kolejną: stał się podejrzliwym śledczym. Już po raz kolejny widzimy, że forma zawsze zwycięża nad człowiekiem i nie ma od niej ucieczki.
Oprócz tego opowiadanie można rozpatrywać pod kątem nierozwiązanej dotąd tajemnicy, jaką jest śmierć. W utworze da się wyłonić dwa antagonistyczne sposoby radzenia sobie z nią. Jednym z nich jest tradycyjna, chrześcijańska żałoba. Drugi wiąże się z nauką; polega na racjonalnym i precyzyjnym podejściu do ciała, które trzeba zbadać i dowiedzieć się, co spowodowało zgon. Nie ma tu czasu na płacz czy modlitwy. Choć są to dwa zupełnie różne podejścia do śmierci, wniosek można wysunąć jeden: tak czy inaczej człowiek jest wobec niej zupełnie bezradny i czegokolwiek by nie próbował, i tak nie będzie w stanie zrozumieć jej tajemnicy.
Twórczość Gombrowicza a kanon literatury
Groteska, parodiowanie, absurd, wyjście poza schemat, bunt, forma – to tylko kilka cech rozpoznawalnych Gombrowicza. I to właśnie dzięki nim pisarz się wyróżnia, opisując za ich pomocą różne problemy i ludzkie zawiłości, a jak można wywnioskować po przeczytaniu kilku jego dzieł, na naturze ludzkiej zna się doskonale. Ale dodać trzeba, że to nie są tylko problemy typowe dla czasów, w których żył, tylko raczej uniwersalne prawdy, w których odnajdujemy się, czytając o nich dziś. I to między innymi właśnie przez to Gombrowicz zasługuje na miejsce w kanonie literatury polskiej.
PS Jeśli lubisz absurdalne teksty, zajrzyj koniecznie do zakładki czarny humor!
Co to jest satyra?