wyznanie dentysty wiersz

Wyznanie dentysty

Po kontroli dziś wnioskuję:
ni w ząb do mnie nie pasujesz.
Wciąż musiałem godzinami
trzymać język za zębami,
słysząc krzyki twe i złości.
Aż mi wyszedł ząb mądrości!
Dość mam twoich już ubytków.
Plomba jest tu bez pożytku.
Związek nam się nie zazębił;
brakło trzonu, większej głębi.
Na nic w buzi twej korona –
nie chcę płaszczyć się w pokłonach.
Czas na ciebie. Bierz klamoty.
Za wizytę – pięćset złotych.

Przeczytaj też wyznanie: