udręka trawy wiersz

Udręka trawy

Chociaż jako zdrowa trawa
bardzo wiele strawić mogę,
to wciąż dręczy mnie obawa,
że ktoś znów da na mnie nogę.

I nie temu, że mnie zdepcze,
bo to dla mnie jest masażem,
lecz że będzie takim wieprzem,
że swe śmieci da mi w darze.

Czy to trudne do spełniania,
aby przestrzeń mą szanować?
Ja się nie pcham do mieszkania,
gdy ktoś nie chce mnie hodować.

Przeczytaj też inne wierszyki o codzienności: