
Człowiek też zwierzę
W czasie buntów oraz wojen
przyszli ludzie – wielcy głupcy –
podzielili się na dwoje:
prozwierzęcy i proludzcy.
Pierwszych grono, całkiem liczne,
rzekło: rządzą dziś zwierzęta.
Ulepszone genetycznie,
dawno depczą nam po piętach.
Choćby z czasem też i ludzi
miały uznać za przysmaki,
długo przez nas świat się trudził.
Muszą szansę mieć zwierzaki!
Zaś proludzcy byli zdania,
że człek lepszym bywa zwierzem.
Gdy naćpany – kawał drania;
dawny instynkt górę bierze.
Superkot i pies? Wolnego!
Człowiek przecież ma tu władzę.
Zabić je, co do jednego!
On zastąpi je w przewadze.
W takim świecie to żył Gregor.
Był za ludźmi – to wiadome.
Sam hodował psa ludzkiego,
na brutala, poza domem.
Kły mu ostrzył, prochy dawał,
trzymał krótko na łańcuchu.
Głodził – przednia to zabawa –
oraz uczył psich odruchów.
Za to Lora, prozwierzęca,
tuż za płotem miała psisko.
Wychowane na odmieńca,
mogło robić niemal wszystko.
Ulepszony pies był zdolny
i bestialski jednocześnie.
Ludzi zżerał w tempie wolnym,
by nie zmarli nazbyt wcześnie.
Tak jak Gregor, tak i Lora
swoje bestie trenowali
do zawodów “Śmierć potwora”,
czyli wielkich walk brutali.
Miliard widzów, duża kasa.
Dzicy ludzie na zwierzęta.
Moc rozrywki w takich czasach,
a krwi morze to zachęta.
W ten dzień wielki, upragniony
obie armie stały w brudzie:
ludzkie psiska z jednej strony,
z drugiej zaś zwierzęcy ludzie.
Lora, Gregor przez trybuny
wymieniali złe spojrzenia.
Do zyskania, prócz fortuny –
racja, nie do podważenia.
Lepsza bestia jej czy jego?
Która rasa wygra spory?
Gdy tłum ryczał na całego,
wypuszczono wściekłe sfory.
Wbiegły między siebie zaraz,
obwąchały się niedbale
i… rozeszły, wszystkie w parach.
Nie różniły się już wcale.
Wszyscy ludzie na arenie
szał poczuli w jednej chwili.
Gdzie ta rzeźnia? Gdzie cierpienie?
Wtem na siebie się rzucili.
Bitwa była wielkiej skali.
Mordowano w dwóch w gromadach.
Gregor z Lorą się zadźgali.
A mieszańce żyją nadal.
Sprawdź też serię o człowieczeństwie: