fale sonet

Fale

Pewien chłopak w wielkim szale,
gdy pokłócił się z dziewczyną,
wbiegł do morza i popłynął
prosto w wielkie, groźne fale.

Wpadł pod wodę i się poddał.
Och, jak łatwo, gdy problemy
toną z nami, jeśli chcemy…
Z chęcią więc się falom oddał.

Nagle zbudził się na plaży.
Poczuł ulgę, łzy na twarzy.
Głupiec! Jak się mógł odważyć…?

Wtem z dziewczyną swą się zderzył.
„Nie płacz! Słyszysz? To ja, Jerzy!”.
Nie słyszała, bo już nie żył.