bez skazy sonet

Bez skazy

Z prawej kominy i dymu kłęby,
które to pożreć chcą atmosferę;
z lewej wieżowce ostrzą swe zęby,
pragnąc pochłaniać wciąż nowy teren.

Od tych straszydeł jest odgrodzona
piękna polanka z laskiem i rzeką;
żaden twór ludzki jej nie pokona,
gdyż ją Natura ma pod opieką.

Bo nowoczesność jest tylko gościem,
który to głodny wkracza do chaty,
myśląc o uczcie, nie zaś o poście.

Gdy gościnności w niej nadużyje,
spisze gospodarz gościa na straty –
kiedy go wygna, szybko odżyje.