Co to jest ghostwriting?
Duchy są wśród nas. Dowód? Ghostrwriting. To usługa, w której tzw. pisarz widmo pisze dla kogoś tekst, np. książkę, artykuł lub przemówienie, samemu pozostając anonimowym. Gotowy tekst zostaje opublikowany pod nazwiskiem zleceniodawcy. Ghostwriter jest zatem niczym żywy duch, którego nikt nie zna, a którego dzieła mnóstwo osób czyta lub słucha. Nie zostaje jednak z niczym – otrzymuje sowite wynagrodzenie za swoją pracę.
Na czym polega ghostwriting?
Pisarz nie ma weny. Co robi, by podnieść się na duchu? Wynajmuje ducha, by napisał teksty za niego, najlepiej w taki sposób, by nikt się nie dowiedział. Ghostwriting nie polega jednak tylko na stworzeniu tekstu i oddaniu go klientowi. Przypomina współpracę autora z redaktorem lub biografem. Pisarz widmo musi najpierw poznać oczekiwania zleceniodawcy, jego sposób wypowiadania się, doświadczenia i cele. W końcu im lepiej wczuje się w jego styl, tym trudniej odbiorcom będzie się zorientować, że za tekstem stoi ktoś inny. Co ważne, obowiązuje go dyskrecja.
Praca ghostwritera może obejmować między innymi:
- przeprowadzanie wywiadów ze zleceniodawcą, by „wczuć się” w jego styl i dopasować do sposobu komunikacji,
- zbieranie materiałów i dokumentacji,
- stworzenie planu i struktury tekstu,
- napisanie całości lub wybranych fragmentów,
- nanoszenie poprawek na podstawie uwag klienta.
Zazwyczaj odbiorcy nigdy nie dowiadują się, kto faktycznie napisał tekst, który właśnie czytają. A może w głębi ducha podejrzewają, że to nie ich ukochany autor?
Czy ghostwriting jest legalny?
W Polsce nie ma jednoznacznych przepisów dotyczących ghostwritingu, jednak wystarczy przyjrzeć się prawu autorskiemu, by podać w wątpliwość legalność pisarstwa widmo. Z punktu widzenia prawa może on bowiem prowadzić do naruszenia autorskich praw osobistych ghostwritera, który zachowuje prawo do autorstwa utworu niezależnie od zawartej umowy. I nie pomaga tu samo spisanie umowy – można przenieść prawa majątkowe do utworu, ale nie da się „sprzedać” swojego autorstwa ani zrzec się autorskich praw osobistych.
Czy ghostwriting jest zatem karalny? To zależy. Wśród prawników od lat toczy się dyskusja, czy każdą formę ghostwritingu należy traktować jako wprowadzanie odbiorców w błąd co do autorstwa utworu. Choć zjawisko bywa uznawane za nieetyczne ze względu na oszukiwanie czytelników, to pisanie przemówień dla polityków, autobiografii celebrytów czy książek biznesowych jest już powszechnie akceptowaną praktyką.
W przypadku pisania za kogoś prac dyplomowych sprawa podlega dodatkowo innym przepisom, w tym Prawu o szkolnictwie wyższym i nauce oraz regulaminom uczelni, dlatego konsekwencje mogą być znacznie poważniejsze.
Sprawdź też artykuł: Co chroni prawo autorskie?
Ghostwriting – przykłady
Ghostwriting nie jest zjawiskiem nowym. Jego początki sięgają już starożytności, kiedy to osoby o wysokiej pozycji społecznej korzystały z pomocy skrybów i retorów przy tworzeniu tekstów publicznych. Dla ateńczyków mowy sądowe pisał przykładowo Lizjasz, mówca grecki, w V wieku p.n.e. W późniejszych czasach ghostwriting szczególnie popularny stał się w kręgach politycznych i religijnych, zwłaszcza jeśli mowa o papieskich encyklikach czy przemówieniach przywódców.
W XX wieku jednym z najbardziej znanych ghostwriterskich przykładów w literaturze był Theodore Sorensen, który współtworzył przemówienia Johna F. Kennedy’ego, choć formalnie pozostawał w cieniu prezydenta.
Remigiusz Mróz?
Czy Remigiusz Mróz ma ghostwritera? To pytanie zadaje sobie wielu czytelników. Czy słusznie? Nie. Mróz to autor, który wydaje nawet do 6 książek rocznie. Tak imponujące tempo sprawia, że mnóstwo osób podejrzewa go o korzystanie z pomocy autorów widmo. Dotychczas nie pojawiły się jednak żadne wiarygodne informacje potwierdzające takie przypuszczenia. Sam pisarz wielokrotnie tłumaczył (m.in. na swojej stronie), że jego wysoka produktywność wynika przede wszystkim z żelaznej dyscypliny i wielogodzinnej pracy przy biurku.
Kajetan Puszek
Jeśli mowa o jawnym ghostwritingu, dobrym przykładem jest pisarz i scenarzysta Kajetan Puszek, który na swojej stronie informuje, że napisał ponad 20 powieści dla klientów, a część z nich została wydana pod nazwiskami zleceniodawców. Sam określa ghostwritera jako „pisarza do wynajęcia”, który tworzy książkę na podstawie historii lub pomysłu klienta, rezygnując z ujawnienia swojego autorstwa. Działa zatem otwarcie i równie otwarcie zaprasza do skorzystania ze swoich usług (źródło).
Millie Bobby Brown
Jednym z głośniejszych przykładów kontrowersji związanych z ghostwritingiem była książka Nineteen Steps sygnowana nazwiskiem aktorki Millie Bobby Brown (znanej ze Stranger Things). Po premierze okazało się, że powieść została napisana przez autorkę Kathleen McGurl na podstawie materiałów i pomysłów przekazanych przez gwiazdę. Na okładce znajdowało się jednak wyłącznie nazwisko celebrytki, co wywołało dyskusję o granicach uczciwości wobec czytelników (źródło).
Zawód ghostwritera
Nasuwa się jedno pytanie: skoro ghostwriter potrafi tak dobrze pisać, dlaczego sam nie stanie się autorem książek? Nie ma jednej odpowiedzi na to pytanie. Często chodzi o kwestie bardzo praktyczne. Ghostwriting może być stabilniejszym źródłem dochodu niż próba wybicia się jako samodzielny autor, gdzie sukces zależy od rynku, promocji i szczęścia, a nie tylko umiejętności pisarskich. Pisarz widmo od razu wie, ile zarobi. Gorzej z regularnością, trudno bowiem o pewność co do liczby i stałości zleceń.
Zdarza się też, że ghostwriter świadomie wybiera anonimowość, bo nie zależy mu na rozpoznawalności, a bardziej na samej pracy z tekstem i różnorodności zleceń. Nie musi też tracić czasu na budowę marki osobistej czy spotkania autorskie.
Mimo to ghostwriting do zawód, który nie jest w Polsce jasno opisany w przepisach, szczególnie jeśli chodzi o kwestie praw autorskich, dlatego funkcjonuje poniekąd w tzw. szarej strefie interpretacyjnej. Może być zatem ryzykowny. Granica między legalną współpracą a naruszeniem praw autorskich jest cienka. Najczęściej jednak konsekwencje ewentualnych nieprawidłowości dotyczą nie tyle samego ghostwritera, co osoby, która podpisuje się pod tekstem. W końcu to po jej stronie leży odpowiedzialność za sposób wykorzystania utworu i kwestie etyczne związane z jego autorstwem.