Wyznanie bankowca

Byłaś dla mnie drogocenna,
wartościowa, nieco zmienna,
ale dziś twój kurs miłości
spadł na niższe już wartości.
Czas to pieniądz. Mam to drugie.
Ty zaś ścigasz się wciąż z długiem.
Mówisz, że masz czyste konto.
Prosisz o pożyczkę. Piątą.
Wiesz, mój kredyt zaufania
nie jest gotów do oddania.
Musisz płacić za swe czyny.
Bank tu nie ponosi winy.
Dość powrotów, wciąż, na nowo.
Dziś zrywamy, już bankowo.

Przeczytaj też wyznanie: