Pamiętnik zza grobu cz. 2

Jeżeli nadal to czytacie, to znaczy, że nie macie mnie za kompletną wariatkę, która ubzdurała sobie, że nie żyje i pisze z trumny. A może macie i dlatego czytacie. Tak czy inaczej opowiem wam w skrócie, jak wygląda nieżycie na tym dziwacznym cmentarzu – informacje z trupiej, to znaczy… z pierwszej ręki. Zresztą może niebawem też was to czeka.

Musicie wiedzieć, że trupy, choć z zasady sztywne, są całkiem miłe. Po wybudzeniu przywitały mnie radośnie i zaśpiewały zdartymi głosami: „Trzy dni, trzy dni nie żyjesz, żyjesz już!”. Musiały to długo ćwiczyć, bo gdy się rozkleiłam (umarlaki też mają łzy, wiedzieliście?), spuściły głowy i odeszły. Został tylko mocno rozłożony, wyjątkowo odrażający pan Mentor – to jego cmentarna fucha – który pomógł mi się ogarnąć, a potem oprowadził mnie po cmentarzu i zaznajomił z panującymi tu zasadami. Jakimi?

Można wychodzić z grobu tylko nocą, ale nie poza cmentarz (pilnują tego trupi strażnicy przy bramie), na alarm należy chować się w trumnie (od alarmu też jest jakiś wyjący zewłok), nie wolno przestawiać zniczy, zaś za dnia trzeba leżeć cicho w grobie i udawać martwego albo popadać w trupią apatię, coś w rodzaju półsnu. Fajny skill z tą apatią, bo czas leci wtedy szybko, niestety rozkład również. Poza tym generuje to dużo wspomnień z życia. Nie polecam.

Mentor zaznaczył też, kiwając przy tym groźnie palcem-kością ze zwisającymi resztkami mięsa, że za nieprzestrzeganie zasad grozi zakopanie żywcem. Bo wiecie, dzięki grabarzom nasze trumny nie są pokryte ziemią, a płyty się rozsuwają. Tylko dlatego możemy wypełzać w mrok, żeby pogrzebać w śmietniku, poszukać jakichś monet w celu przekupienia grabarzy, poplotkować na temat stanu rozkładu czy też robić konkursy, komu pali się więcej zniczy.

No i tak się powolutku nie żyje na tym cmentarzu. Myślicie pewnie: tragedia, zero perspektyw, niedomknięte sprawy, nuda, ciemno, robaki, smród, kiła i mogiła. Cóż, nie brzmi to wszystko zachęcająco, ale są plusy bycia trupem. Oto kilka z nich:

  1. Nie trzeba jeść, pić, sikać, srać, pracować, uczyć się, starać, żyć.
  2. Wyśpisz się po śmierci, mawiają, i właściwie mają rację, bo w trumnie można leżeć bez ruchu całymi dniami i nocami, do oporu.
  3. Rodzinka, partner, teściowie i inni toksyczni ludzie znikają na dobre, co więcej – można ich podsłuchiwać za dnia i zapisywać sobie częstotliwość odwiedzin, co pozwala dojść do bardzo ciekawych wniosków.
  4. Czasem można zaryzykować i trochę ich postraszyć, na przykład jęknąć przeciągle albo zastukać w wieko trumny. Ale ćśś, nie wiecie tego ode mnie!
  5. Nie trzeba martwić się swoim stanem zdrowotnym z trzech powodów: jest się martwym, to raz, dwa – trup nie odczuwa bólu, a właściwie to niczego nie czuje, co oznacza święty spokój, a trzy – grunt to zdrowie. Kuracja więc trwa.

Poza tym ja mam swoje pisanie. Ono odciąga mnie od myślenia o tym, co przydarzyło mi się za życia. Kiedyś do tego dojdę. Ale na razie muszę się rozkręcić. Co cię zabije, to cię wzmocni, tak to szło?

Kończę, bo muszę odrobaczyć trumnę. Może trup Arkadiusz mi pomoże. Do następnego, śmiertelnicy!

Czytaj dalej –> cz. 3