Wyjście

Wyjście

Miałam dosyć. Wyszłam z siebie.
Zostawiłam tam kukiełkę –
niech jak zwykle w piasku grzebie –
i wybyłam w miasto wielkie.

Zagubiona w tym chaosie,
przez labirynt szłam uliczek.
Płacz, ból, wrzaski, głos na głosie.
Swych upadków już nie zliczę.

Po miesiącach trzech błądzenia
odnalazłam w końcu drogę.
Prosta, jasna. Brak zwątpienia.
Wrócić więc do siebie mogę.

Znów znalazłam się w kukiełce;
już nie jako obserwator,
tylko czynne kukły serce,
z głową ciężką, lecz bogatą.