Wiersz Toń

Toń

Siadłam z trudem przy jeziorze,
cała mokra już od potu,
i topiłam się w ferworze
lepkich myśli, skutych w tłoku.

Głośno, duszno… Tonę w sobie!
Odpływałam – wodna zmora.
Nie chcąc skończyć w ciemnym grobie,
wpełzłam ciężko do jeziora.

Na dnie, w głębi, odetchęłam.
Chaos spłynął z mego ciała.
Leżąc w ciszy, pustki pełna,
swoje myśli przelewałam.

Zlały się te troski z wodą,
oczyszczając ranną duszę
Lecz co zrobić z tą swobodą,
skoro na brzeg znów wyjść muszę?