uznanie sonet

Uznanie

Pewien mężczyzna, wciąż wyśmiewany,
bo niby głupi, nic nieznaczący,
uznał, że musi w trybie naglącym
coś zrobić, aby zostać uznanym.

Pełen odwagi, poleciał w kosmos.
Odkrył planety, był na Księżycu,
lecz przez ciśnienie na jego licu
wielkie zgrubienie wtenczas wyrosło.

Wrócił po roku. Zdjął hełm z nadzieją,
że wielkie brawa wnet go zaleją.
Patrzy, a ludzie z niego się śmieją.

Im nie dogodzi. Nigdy. Niestety.
Zakrył twarz hełmem. Wsiadł do rakiety
i już nie wrócił. Są priorytety.