trup arkadiusz

Podboje trupa Arkadiusza

1. Północ jest już na cmentarzu.
Trup Arkadiusz wstaje z trumny.
Pije kielich dla kurażu.
Cmentarz jest dziś bardzo tłumny.

Bolą kości Arkadiusza,
a wątroba też nieswoja.
Czas organy więc rozruszać,
by być silnym dziś w podbojach.

Idzie Arek do sąsiadki.
„Ależ jesteś trupioblada!
Chcesz rozłożyć dziś pośladki?”.
Ta już kośćmi go okłada.

Trochę się mu płakać chciało,
poszedł więc do innej pędem.
„Cóż to za kościste ciało?”.
Łup! Z miednicy dostał w gębę.

Prawie go ukatrupiła
za zaczepki panna Edzia.
Zeszła z Arkadiusza siła.
Siadł na grobie i powiedział:

„Nie zaradzę na martwicę.
Cóż za sztywna trupia grupa!
Lecz na wódkę wciąż mam chcicę.
Czas się zatem zalać w trupa”.

 

2. Północ właśnie na cmentarzu.
Trup Arkadiusz jest gotowy.
Pije wino dla kurażu.
Czas dziś zacząć nowe łowy!

Krąży obok gdzieś Roksana.
Na Areczka przyszła pora!
– Czemuż pani zatroskana?
– Ach, zgubiłam gdzieś Azora…

Z winkiem w ręce teren bada.
Coraz bardziej jest pijany,
a psa nie ma! W końcu pada.
– Tu pies leży pogrzebany…

Wtem spod niego pies wypełza.
– Och, dziękuję, bohaterze! –
woła Roksi, cała we łzach,
i go cmoka całkiem szczerze.

Wraca Arek chwiejnie drogą
i w swej trumnie sobie siupa. 
Strzela kośćmi z miną błogą.
Warto tak się zalać w trupa!

 

3. Północ mamy na cmentarzu.
Trup Arkadiusz już się skrada.
Pije z gwinta dla kurażu
i do Stasi się dosiada.

– Zimno… – jęczy Stasia z bólem. 
Skóra blada jak u ducha!
Arek chucha na nią czule – 
lepiej jest na zimne dmuchać.

Potem śmietnik wita mile
(grzebie tam naprawdę często).
Znalazł koce. Trzy. Aż tyle?
W końcu trup się ściele gęsto!

Z dumą koce na grób wlecze.
– Zgnite! – woła Stasia w złości. 
– Więc pasują! – Arek rzecze.
I dostaje kopa w kości!

Smutek bierze Arkadiusza.
Tak się starał, a tu draka.
Wie już, czego pragnie dusza.
Zalać trzeba dziś robaka!

 
4. Północ jest już na cmentarzu.
Trup Arkadiusz w gotowości. 
Pije wino dla kurażu.
Przyszedł czas rozruszać kości!
 
Widzi Kasię. Ależ spięta!
– Wiesz, Areczku, zesztywniałam…
To dla Arka jest zachęta,
by tym razem nie dać ciała!
 
Pragnąc więc rozruszać Kasię,
bierze kij i z osiem zniczy.
Mogą wnet w tym samym czasie
razem martwy ciąg poćwczyć!
 
Podczas asekurowania
aż się zachwiał w jedną stronę.
Sztanga spadła, dźwięk trzaskania:
kości Kasi – rozrzucone!
 
Nim zebrała się do kupy,
już przeklęła Arkadiusza. 
Czknął więc, jak to czkają trupy.
Czas się napić, no bo susza!

5. Północ mamy na cmentarzu.
Trup Arkadiusz już na nogach.
Pije kielich dla kurażu.
Widzi Elę. Mina błoga.

Ela jakaś jest bez życia.
Aż Arkowi przeszła chcica.
Stając bliżej, drży z odkrycia:
pospolita to martwica!

Jak jej pomóc? Opcji wiele.
Obok dół jest wykopany.
Wlazł tam Arek. Woła Elę:
„Kompan jest poszukiwany!”.

Jestem w dołku. Ktoś tu wskoczy?”.
Przyszła Ela. Twarz anioła!
Przetarł mokre z łez jej oczy,
później pomógł jej wyjść z doła.

Ela znowu się uśmiecha!
Nim coś powie, już ucieka.
Arek myśli: jest pociecha –
wino zawsze w grobie czeka!

6. Północ jest już na cmentarzu.
Trup Arkadiusz ma dziś rezon. 
Pije whisky dla kurażu.
Czas rozpocząć martwy sezon!

Czarny rynek dzisiaj kwitnie.
Arek już klientów mami,
bo zaczyna dość dobitnie
wielki handel organami.

Basia myśli o promocji.
Jest przy kości, suknia kusa…
Arek woła: “Nie ma opcji!
Chociaż może, za całusa…”.

Cmoka Baśka Arkadiusza
za organy siedem razy!
Potem Arek aż się wzrusza,
słysząc dźwięki wnet bez skazy.

Pozbył sprzętu się starego,
zyskał koncert i buziaki.
Jest już w grobie. Tak że tego.
Czas wypłukać winem flaki!

 

7. Północ jest już na cmentarzu.
Trup Arkadiusz czuje wenę. 
Pije kielich dla kurażu.
Pora z życiem wejść na scenę!

Arek sprawdza wieko trumny,
potem cegłą niczym piórem
kreśli linie. Ależ dumny!
Czas na martwą dziś naturę.

Kto mu dzisiaj zapozuje?
Czeka, rozkładając ręce.
Gdy już rozkład postępuje,
widzi Jolę. Ja cię kręcę!

Ach, te kości policzkowe!
Rozkład oczu, skóra blada…
Arek dzieło ma gotowe
i reakcję Joli bada.

Parę kresek? Jola prycha
i odchodzi zniesmaczona. 
Arek wzdycha. No to kicha.
Czas zmalować więc kielona!

 

8. Północ jest już na cmentarzu. 
Trup Arkadiusz ma plan błogi.
Pije kielich dla kurażu.
Pora dziś wyłożyć nogi!

Zaprasza na piknik Olę.
– Gdzie się dzisiaj rozkładamy? –
pyta, on zaś wchodzi w rolę.
– Przy śmietniku. Przodem damy!

Siedli w śmieciach niczym żule.
Ola lekkie strzela fochy. 
Arek mruga do niej czule
i wyjmuje Jaśka prochy.

Ta wnet blednie, więc wyjaśnia:
– To dla skóry jest kremacja, 
by policzek twój pokraśniał! –
Rzecze Ola: – W sumie racja…

I tak mieli sjestę małą.
Później Arek myślał sobie:
„Może mi się wydawało?
Lepiej zapić to w swym grobie!”.

9. Północ jest już na cmentarzu.
Trup Arkadiusz czyści znicze.
Pije kielich dla kurażu.
Obok Hania. Ja pierniczę!

– Gdzieś zgubiłam gwóźdź do trumny! –
woła. On jest w siódmym niebie.
– Ja pomogę! – woła dumny
i już w ziemi skrzętnie grzebie.

 
Od schylania z ważną miną
tak go rozbolały kości,
że aż dopił swoje wino.
Nagle ujrzał wiele gwoździ!
 
– Piękna sztuka… Jak ty, Haniu! 
duka, dając jej jednego.
– To karaluch jest, ty draniu! 
krzyczy Hania na całego.

To był jego gwóźdź do trumny.
Czknął i z gwoździem w palce wbitym
ruszył chwiejnie w cmentarz tłumny.
Czas poszukać gdzieś popity!