DEUS EX MACHINA

Deus ex machina – co to jest?

Deus ex machina to łaciński termin, który w dosłownym tłumaczeniu oznacza „boga z maszyny”. Nawiązuje do antycznych tragedii, w których to rozwiązywano akcję poprzez nieoczekiwane wprowadzenie jakiegoś bóstwa, które było spuszczane na scenę z pomocą specjalnej maszyny. Miało to na celu ukrócenie sztuki, by nie ciągnęła się zbyt długo. W dzisiejszych czasach pojęcie to odnosi się do narracyjnego motywu, w którym niespodziewane rozwiązanie problemu zostaje przedstawione dzięki użyciu sił nadprzyrodzonych lub nieoczekiwanych zdarzeń.

Deus ex machina w literaturze

Deus ex machina może być używany w różnych gatunkach literackich, choć najczęściej spotykamy go w fantastyce, gdzie magia jest powszechna. Lecz nawet tam nagle wyczarowany miecz, o którym wcześniej nie było choćby wzmianki, a z pomocą którego bohater zabija nieśmiertelnego wroga, nie prezentuje się dobrze.

W każdej książce, niezależnie od jej rodzaju, mogą pojawić się sytuacje, w których bohaterowie używają deus ex machina do rozwiązania trudnych sytuacji. W kryminale będzie to rozwikłanie zagadki bez wcześniejszych poszlak, w science fiction – nowa funkcja komputera kwantowego, która ni z tego, ni z owego uchroni planetę przed zagładą, a w powieści obyczajowej – ukryta umiejętność bohatera, o której nie było mowy przez całą książkę, a która nagle uratowała mu życie.

Obecnie deus ex machina jest często krytykowany przez krytyków literackich, którzy uważają, że to technika narracyjna zbyt łatwa i nieprofesjonalna. W końcu w rzeczywistym życiu nie pojawiają się ratujący nas przed złodziejami mięśniacy, którzy akurat czekali uliczkę obok na tę okazję, a my nie zdobędziemy w sekundę umiejętności karate, jeśli nigdy wcześniej nie trenowaliśmy tej sztuki. Wiarygodność to podstawa, a zakończenia historii z użyciem cudownego rozwiązania wyjętego z rękawa zazwyczaj są niesatysfakcjonujące dla czytelników.

Przykłady deus ex machina

  • W powieści Percy Jackson i bogowie olimpijscy Ricka Riordana w końcowych rozdziałach pojawiają się bogowie, którzy pomagają Percy’emu w walce przeciwko tytanowi Kronosowi – deus ex machina niemal dosłownie!
  • Władca Pierścieni J.R.R. Tolkiena – na końcu Powrotu króla Sam i Frodo, którzy dotarli już do Góry Przeznaczenia, zostają uratowani przez wielkie orły, które pojawiają się niespodziewanie. (Ale czy aż tak to razi? Mnie nie!).
  • W Iliadzie Achilles mści się na Hektorze za zabicie przyjaciela (Patroklesa), ale Hektor zostaje ostatecznie zabity dzięki pomocy boga Apolla, który wskazuje Achillesowi słabe punkty Hektora i pomaga mu pokonać wroga. Ale kto by się też czepiał Homera…
  • Dużo osób widzi mnóstwo deus ex machina w Harrym Potterze, np. nagłe pojawianie się patronusów czy też inne niespodziewane ratunki z zewnątrz, m.in. gdy Harry, Ron i Hermiona zostają uwięzieni w piwnicy Malfoya, a tu nagle pojawia się Zgredek i pomaga im uciec.
  • Wojna światów H.G. Wellsa – pod koniec książki, kiedy wydaje się, że ludzkość jest skazana na zagładę przez inwazję marsjańską, okazuje się, że bakterie na Ziemi są dla ufo śmiertelnie toksyczne, co kończy inwazję.

Jak unikać banalnych rozwiązań podczas pisania?

Zbyt częste stosowanie tej techniki może prowadzić do kiepskiej narracji i osłabienia dramaturgii dzieła. Dlatego też, aby uniknąć łatwizny, warto szukać alternatywnych sposobów na rozwiązanie problemów bohaterów.

Tym, co pomoże nam w uniknięciu metody deus ex machina, jest dobre rozplanowanie fabuły opowieści. „Niespodziewany wybawiciel” pojawia się bowiem zazwyczaj wtedy, gdy nie wiemy, jak rozwiązać jakiś problem pod koniec książki. Idziemy wówczas na łatwiznę, pisząc coś w rodzaju: „Robert nagle przypomniał sobie, że ma na strychu schowane milion złotych, tak na wszelki wypadek. Rozradowany zrozumiał, że wie już, jak spłacić dług zaciągnięty u szefa mafii, skąd wziąć pieniądze na leczenie chorej matki i w jaki sposób dostać się na wymarzone studia. Od teraz żył długo i szczęśliwie”.

Mając rozpisaną w punktach fabułę, wiedzielibyśmy, że Robert już na początku książki będzie wspominał o poszukiwaniach skrytych przez pradziadka pieniędzy, że wielokrotnie w trakcie opowieści spróbuje odnaleźć fortunę, że raz nawet stanie obok skrzyni, w której był ów milion, ale jej nie zauważy; aż wreszcie, gdy szef mafii da mu godzinę na oddanie pieniędzy, potknie się o tę skrzynię, rozbije głowę, a potem obudzi się zalany krwią w kupie banknotów i w ostatniej sekundzie spłaci dług. (Nie, żeby to był dobry pomysł na książkę, ale chyba rozumiecie przekaz).

Co jeszcze można zrobić, by uniknąć deus ex machina?

Jednym ze sposobów jest wprowadzenie bohaterów, którzy od początku mają charakterystyczne cechy i umiejętności bądź nabywają je w trakcie powieści, by potem wykorzystać je w pokonaniu przeciwności. Można też użyć postaci pobocznych, które przewijają się czasem w opowieści, a które mogą pomóc w rozwiązaniu problemu w sposób bardziej naturalny i przekonujący. Inną techniką jest zastosowanie foreshadowingu (zapowiedzi), czyli wprowadzenie w historii wskazówek na temat rozwiązania problemu, które pozwalają na jego naturalne rozwiązanie.

Deus ex machina może mieć swoje zastosowanie w niektórych powieściach, może też służyć jako element absurdu. Jednakże warto szukać alternatywnych sposobów na rozwiązanie trudnych problemów w powieści. Jeśli jesteście ciekawi, jak ja poradziłam sobie z opowiadaniem do pracy magisterskiej Igrzyska robotów, które wyszło dłuższe, niż miało być, przez co musiałam przyspieszyć fabułę – zapraszam do czytania!